Widowiskowe zastraszające zatrzymanie bez bicia
Miksza szczegółowo opisuje, że przed każdą realizacją odprawiał zespół, mówiąc: 'Mamy mu zrobić taki koncert życzeń, że on to zatrzymanie ma zapamiętać do końca swojego życia'. Chodziło o symfonię dźwięku, tempa i zaskoczenia – nagłe rozbłyski, huk granatów, wbiegnięcie z wielu stron, czasem wyważenie drzwi. Dawało to efekt psychologicznego zmiażdżenia, którego sąd nie był w stanie zrównoważyć. Opowiada historię z Gdańska: gdy podejrzany nie chciał otworzyć drzwi, jego ludzie zrobili boczne wejście, czym całkowicie go zaskoczyli. Podkreśla, że nikt nie został przy tym pobity – użycie siły ograniczało się do obezwładnienia, a prawdziwy przekaźnik strachu tkwił w widowiskowości, nie w bólu fizycznym. Technicy obstawy losowali, kto będzie nagrywał akcję telefonem, bo uwielbiali patrzeć na profesjonalnie wykonane wejście.
Hiperstymulacja układu nerwowego (nagłe światło, hałas, wielość postaci) w połączeniu z całkowitą utratą kontroli wywołuje u przestępcy silny uraz psychiczny (strach warunkowy) kojarzący widok policji z poczuciem bezradności. Zachodzi klasyczne warunkowanie awersyjne, które utrzymuje się latami.
Sam był świadkiem, jak później, po latach, zatrzymani na widok jego ludzi na mieście panicznie reagowali; po akcji w pewnym powiecie komendant dziękował, że od tamtej pory nawet rowery spod sklepu nie ginęły.
Mamy mu zrobić taki koncert życzeń, że on to zatrzymanie ma zapamiętać do końca swojego życia. Te kilka sekund ma być piętnem na jego skórze. Ma to czuć.

