Poranny rytuał wodno-jodowy
Pierwsze trzy kroki dnia Czerniaka tworzą kaskadę dotlenienia i dezynfekcji. Bezpośrednio po wstaniu szklanka wody płazmowanej ma za zadanie nawodnić i natychmiast dostarczyć tlen do mózgu (ponad 90% masy mózgu to woda). Po 15–20 minutach, gdy woda już zaczęła działać, podaje się płyn Lugola. Jod w błonach śluzowych nosa, gardła i dróg oddechowych ma stanowić pierwszą barierę dla wirusów i bakterii – działa jak miejscowy środek odkażający. Kolejne 20–30 minut później przychodzi czas na DMSO, które ma za zadanie przeniknąć przez bariery komórkowe i wprowadzić tlen tam, gdzie go brakuje. Ta sekwencja nie jest sztywnym schematem na każdy dzień – DMSO można pominąć, jeśli organizm go nie potrzebuje. Cały zestaw ma być realizowany intuicyjnie, w odpowiedzi na sygnały ciała.
Woda plazmowana → zwiększa dostępność tlenu singletowego w cytozolu przez akwaporyny. Jod → utlenia lipidy i białka błon patogenów, uniemożliwiając ich wnikanie. DMSO → jako rozpuszczalnik polarny i aprotonowy zmienia organizację błon, zwiększając ich przepuszczalność dla tlenu.
Ekspert codziennie wypija rano szklankę wody plazmowanej, a później stosuje jod i DMSO według wewnętrznego zapotrzebowania – „organizm wam powie Daj mi tego”.
„Pierwsze co robimy powstaniu na początku jak się wchodzimy w to trzeba to codziennie ale później wystarczy przez miesiąc na kwartał” (o wodzie) oraz „po 15-20 minutach to J Jak przyjmujemy J … po dmso przerwa 30 minutowa”

